Jak nauczyć się przyjmować? Dlaczego kobietom tak trudno czerpać przyjemność z życia i własnej kobiecości

Od najmłodszych lat uczono nas działania, osiągania celów i spełniania oczekiwań. Rzadko jednak ktoś mówił nam, jak zatrzymać się, poczuć siebie i czerpać przyjemność z samego faktu bycia kobietą. Dlaczego tak trudno nam przyjmować miłość, wsparcie czy odpoczynek? I jak odzyskać kontakt z własną naturą?

Nikt nie nauczył nas kobiecej natury

Nikt nie dał nam instrukcji obsługi kobiecej natury. Nikt nie nauczył nas, że kobieta ma swój własny rytm, że jest cykliczna, że jej ciało nie funkcjonuje liniowo. Że podążanie za własnym rytmem, a nie wyłącznie za rytmem świata zewnętrznego, jest dla niej zdrowe i przybliża ją do poczucia spełnienia. Od najmłodszych lat byłyśmy uczone przede wszystkim działania, osiągania rezultatów, spełniania oczekiwań, bycia odpowiedzialną i dawania z siebie więcej. Świat nagradzał nas za produktywność, skuteczność i wytrzymałość. Niewiele z nas słyszało „Odpocznij. Poczuj siebie. Zatrzymaj się. Posłuchaj siebie”. Nic więc dziwnego, że wiele kobiet żyje dziś w ciągłym napięciu i chaosie, odciętych od własnego ciała i swojej mocy. Pośpiech, zadaniowość, kontrolowanie, czuwanie i bycie gotową na wszystko często biorą górę nad kontaktem ze sobą. Trudno czerpać przyjemność z życia, kiedy organizm jest zajęty przetrwaniem.

Tęsknota za przyjemnością

Przez lata obserwuję kobiety i widzę, jak bardzo tęsknimy za przyjemnością. Nie tylko tą zmysłową, ale również przyjemnością płynącą z samego faktu bycia kobietą. Po prostu bycia. Pozwalania sobie na to, że „jestem” wystarczy. Tęsknimy za poczuciem lekkości, za swoją prawdziwą naturą – wolną, lekką, dziką, która nie musi mieścić się w szablonach. Tęsknimy za poczuciem przyjemności, a jednocześnie, gdy mamy okazję tak siebie doświadczać, wiele z nas nie potrafi otworzyć się na przyjmowanie. Mamy trudność z przyjęciem komplementów, pomocy, pieniędzy, miłości czy wsparcia.

Potrafimy dawać do utraty tchu, ale gdy życie chce nam coś ofiarować, pojawia się napięcie i wewnętrzne narracje:

„Muszę sobie zasłużyć”.
„Muszę najpierw więcej zrobić”.
„Jeszcze nie teraz”.
„Nie jestem gotowa”.

Często nawet nie zauważamy, że właśnie w tych momentach odcinamy się od przepływu życia i od samych siebie.

Przyjmowanie jest umiejętnością

Przyjmowanie tak naprawdę jest umiejętnością. Tak samo jak nauczyłyśmy się pracować, organizować, planować i troszczyć o innych, tak samo możemy nauczyć się przyjmować. Jednak żeby to zrobić, najpierw warto zrozumieć jedno: przyjmowanie nie zaczyna się wtedy, gdy ktoś daje nam kwiaty, prezent czy przelew na konto. Przyjmowanie zaczyna się w naszym ciele. W tym, czy potrafimy przyjąć własne emocje bez walki z nimi, po prostu pozostając z nimi w kontakcie. Czy potrafimy przyjąć swoje pragnienia i marzenia bez umniejszania ich, własne piękno bez szukania wad, a także fakt, że jesteśmy wartościowe również wtedy, gdy nic nie robimy. Przyjmowanie samej siebie to przyjmowanie życia. A wszystko działa w rytmie wymiany. Jak wdech i wydech – dawanie i przyjmowanie.

Gdzie ukrywa się kobieca przyjemność?

Jak czerpać więcej przyjemności z bycia kobietą? Paradoksalnie nie poprzez robienie jeszcze więcej, kolejne zadania do odhaczenia czy nieustanne próby stawania się lepszą wersją siebie. Przyjemność jest w nas i zaczynamy mieć z nią kontakt, gdy wracamy do czucia, do ciała, do obecności, do siebie. Gdy przestajemy pędzić przez życie i zaczynamy naprawdę w nim być. Nie potrzebujemy do tego wyjątkowych okoliczności ani idealnego momentu. Bardzo często przyjemność ukryta jest w najprostszych doświadczeniach, które każdego dnia próbują przyciągnąć naszą uwagę. W cieple promieni słońca na skórze, zapachu kawy o poranku, chwili ciszy, muzyce, która porusza serce, śmiechu, oddechu czy bliskości drugiego człowieka. To właśnie tam często zaprasza nas życie. Przyjemność nie jest nagrodą za dobrze wykonane zadania ani czymś, na co trzeba sobie zasłużyć. Jest naturalnym stanem kobiety, która pozostaje w kontakcie ze sobą, ze swoim ciałem i tym, co prawdziwie w niej żyje.

Jak nauczyć się przyjmować?

Przyjmowanie zaczyna się przede wszystkim od zgody. Od powiedzenia sobie: „Przyjmuję siebie dokładnie taką, jaka jestem. Przyjmuję tę chwilę, ten dzień. Przyjmuję to, co życie ma dla mnie dzisiaj”. I równoczesnego zwrócenia uwagi na to, co te słowa i ta intencja robią w naszym ciele. Jakie to uczucie pozwolić sobie przyjmować. Warto robić to regularnie, jak najczęściej, aż stanie się to naturalnym nawykiem. Tak naturalnym, jak wypicie rano ciepłej wody.

Przyjmowanie jest aktem zaufania, a czasem także zauważeniem własnych reakcji obronnych w sytuacjach, gdy ktoś chce nas czymś obdarować, i wpuszczeniem tam większej otwartości. Przyjmij komplement bez tłumaczenia, dlaczego nie jest prawdziwy. Przyjmij pomoc bez poczucia długu. Przyjmij odpoczynek bez wyrzutów sumienia. Przyjmij swoje pragnienia bez oceniania ich. Przyjmij fakt, że nie wszystko musisz zrobić sama.

Przyjmowanie jest wewnętrzną zgodą i ruchem otwartości na to, że życie naturalnie może nas wspierać. Jest zgodą na to, że nie wszystko musi być okupione wysiłkiem. Jest zgodą na to, że w każdej chwili jesteśmy zaopiekowane.

Życzę każdej czytającej, wszystkim kobietom, aby każdego dnia mogły doświadczać coraz więcej przyjemności z samego faktu bycia kobietą.


Autorka: Milena Rogowska – założycielka marki Melodia Kobiecej Natury. Mentorka, przewodniczka, holistyczna dietoterapeutka z kilkunastoletnim doświadczeniem i artystka. Wspiera kobiety w powrocie do ich naturalnego rytmu, głosu, intuicji i wewnętrznej mocy. Tworzy przestrzenie i kobiece ceremonie, w których można głębiej spotkać siebie, odkryć własne powołanie i żyć w większej zgodzie ze swoją naturą. Jako doula prowadzi kobiety przez świadome przygotowanie do poczęcia, ciąży i porodu, wspierając je również w jednej z najgłębszych transformacji życia – narodzinach nowej tożsamości.

iKobiece.pl
Author: iKobiece.pl